Epilog

Rozgoryczony profesor Czochralski wrócił do rodzinnej Kcyni. Nie przyjął propozycji wyjazdu do Austrii, tak jak niegdyś odrzucił propozycję Forda, wybierając powrót do Ojczyzny. Wiedział, że jego miejsce jest w Polsce. Teraz wraz z rodziną założył Zakłady Chemiczne BION, produkujące różnego rodzaju wyroby kosmetyczne i drogeryjne, w tym słynny “proszek od kichania z Gołąbkiem”. W ten sposób zamknęło się koło jego życia: Kcynia – Berlin — Frankfurt nad Menem – Warszawa – Kcynia. Jan Czochralski powrócił do Kcyni i do chemii apteczno-drogeryjnej.

Profesor zmarł w Poznaniu na serce 22 kwietnia 1953 r. i został pochowany na starym cmentarzu w rodzinnej Kcyni. Profesor Jan Czochralski był niewątpliwie postacią barwną, a zarazem tragiczną. Z różnych relacji wyłania się więc obraz pełen sprzeczności. Wybitny uczony, obserwator, ale i praktyk z zakresu nauk ścisłych i technicznych. A przy tym humanista o szerokich zainteresowaniach. Pisał prace naukowe i wiersze. Pomagał fabrykom i młodym artystom. Fundował stypendia studentom w Niemczech i w Polsce. Znany szeroko przed wojną i zapomniany po wojnie. Dla jednych był oschły i nielubiany (bo wymagający i skryty), inni podziwiali jego ujmujący uśmiech i ufność do człowieka. Znał swoją wartość, do której doszedł ciężką pracą i nie pozwalał, by go ośmieszano i lekceważono. Zdawał sobie sprawę z ogromnej roli kultury w życiu narodu i jednostki – dlatego zajmował się mecenatem sztuki. Pięknie o nim pisała córka: „Ojczyzna ponad wszystko – była to myśl przewodnia Ojca. O Niej myślał dla Niej pracował, dla Niej zdobył sławę i dla Niej tyle cierpiał.”

Ale uznanie jego odkryć za integralną część polskiego dziedzictwa wymagało czasu i żmudnych zmagań w kraju i zagranicą.